blinkee.city coraz bliżej Sztokholmu!

Na dzień przed końcem kampanii mamy 100% zakładanego celu. Wczesną wiosną 2019 r. wchodzimy do Sztokholmu.

Sztokholm nie jest celem samym w sobie. Jest to trampolina do całej Skandynawii. Założenie jest takie, że nasza obecność w Sztokholmie udowodni zasadność biznesową blinkee.city, a w następstwie umożliwi bardzo szybką ekspansję do pozostałych miast i krajów – mówi Paweł Maliszewski z blinkee.city.

blinkee.city wystartowało 1,5 roku temu w Warszawie. Szybko jednak stolica zrobiła się za ciasna dla wypożyczalni elektrycznych skuterów, więc właściciele startupu rozstawili kolejne pojazdy w innych miastach Polski i wyszli poza granice kraju. Działają w Budapeszcie, Wenecji i Splicie, a już niebawem wejdą do stolicy Szwecji. O międzynarodowej ekspansji blinkee.city rozmawiamy ze współzałożycielem firmy, Pawłem Maliszewskim.

Dlaczego akurat Sztokholm?

Naszym celem nie jest jedynie, by działać w Polsce, czy w Europie. Chcemy stworzyć firmę rozpoznawalną globalnie. Do osiągnięcia tego celu potrzebna jest nam obecność w Skandynawii. Sztokholm to bogaty rynek, który zachłysnął się elektromobilnością i zastępuje nią klasyczny ruch samochodowy w miastach. To naturalny kierunek ekspansji.

Czym charakteryzuje się tamtejszy rynek wypożyczalni skuterów i aut?

Szwecja ma bardzo duży potencjał ze względu na uwarunkowania kulturowe i społeczne. Panują tam podobne warunki pogodowe, co w Polsce, a kultura jazdy na skuterze jest cały czas budowana. Wierzymy, że nasz model biznesowy jesteśmy w stanie przenieść z sukcesem na rynek szwedzki, przy jednodoczesnym osiągnięciu wyższej marży. Poza tym mieszkańcy Szwecji bardzo doceniają rozwiązania innowacyjne oraz kładą duży nacisk na ochronę środowiska. Wszystko to idealnie komponuje się z naszym rozwiązaniem.

03-12-2018

Pozostałe aktualności